Zgłoś uwagi
Twoje opinie lub sugestie

Poseł Krystian Jarubas - Wystąpienie z dnia 15 maja 2019 roku.

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o Funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
41 wyświetleń
0

Stenogram

1. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o Funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej (druk nr 3411).

Poseł Krystian Jarubas:

    Szanowna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W imieniu klubu Polskie Stronnictwo Ludowe - Unia Europejskich Demokratów mam przyjemność przedstawić stanowisko wobec rządowego projektu ustawy o Funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej, druk nr 3411.

    Szanowni Państwo! Ustawa, którą dzisiaj omawiamy, miała być wybawieniem, a jest przysłowiowym legislacyjnym knotem. Ten knot prezes hucznie ogłosił w lutym, a teraz przemielił go rząd. I co teraz? Otóż w przypadku tego projektu znów sprawdza się obowiązująca od 2015 r. maksyma: PiS może nawet ma dobrą diagnozę, ale realizacja to już katastrofa, bo faktycznie komunikacja autobusowa w regionach pozostawia wiele do życzenia. PKS był na początku lat 90. kolosem na glinianych nogach, który po prostu się przewrócił. Szacuje się, że nawet kilkanaście milionów Polek i Polaków dotknęło wykluczenie komunikacyjne, nie mają jak dojechać do szkoły, pracy, szpitala czy ośrodka zdrowia. Diagnoza jest więc słuszna, ale proponowane przez PiS wykonanie jest pełne dyskwalifikujących błędów.

    Szanowni Państwo! Błąd pierwszy to topniejąca kasa. Bajki opowiadacie, bo najpierw z miliardów, o których raczył mówić pan prezes PiS-u, zrobił się miliard, a później 800 mln na rok. W tym roku to tylko 300 mln na ten cel, bo ustawa wejdzie w życiu w połowie roku. Pula środków to dopiero początek kłopotów.

    Szanowni Państwo! Czy ten projekt był w ogóle konsultowany z ekspertami, a jeśli był, czy uwagi, które eksperci zgłosili, zostały w nim uwzględnione? Śmiem wątpić, bo tak naprawdę pisał go chyba ktoś, kto planowania uczył się w czasach PRL-u. Tak to przynajmniej wygląda, panie pośle Kaleta, głowa do góry.

    (Poseł Piotr Kaleta: No właśnie.)

    Projekt zakłada, że pieniądze dla poszczególnych województw będzie rozdzielał minister infrastruktury. Z kolei wojewodowie przydzielą pieniądze organizatorom przejazdów, czyli samorządom. Pierwotny projekt zakładał, że minimum 30% kwoty potrzebnej do otworzenia linii będą musiały wyłożyć samorządy. Po protestach samorządów zostało to obniżone do 10%. To dobrze, ale pozostał szereg innych problemów. Po pierwsze, pozostała zasada, że rząd dopłaca do każdego przejechanego kilometra złotówkę, ale tylko przez pierwsze 3 lata, a potem 80 gr. Kwota jest sztywna niezależnie od samorządu i regionu, a to według specjalistów droga donikąd. Dlaczego? Czasami wystarczy 50 gr za kilometr, żeby zorganizować sprawny transport i połączyć zakłady pracy ze skupiskami mieszkańców. Gdzie indziej jednak ta dopłata musiałaby wynosić np. 1,50 zł od kilometra albo dany samorząd nie poradzi sobie z 80 gr dopłaty.

    Szanowni Państwo! Nie wystarczy tylko dawanie pieniędzy, potrzebne jest stworzenie mechanizmu rozwiązania problemu. Problem dotyczy też podziału rządowego tortu. Województwa nie dostaną jednakowych pieniędzy, minister infrastruktury w magiczny, dziś nieznany sposób zsumuje powierzchnię województwa, liczbę mieszkańców i długość linii autobusowych zapisanych w planach transportowych i na tej podstawie rozdzieli pieniądze. Ciekawe.

    Później do gry wchodzą samorządy. Gminy i powiaty będą występować do wojewody, wskazując długość linii o charakterze użyteczności publicznej oraz częstotliwość przejazdów. A jeśli chętnych gmin będzie więcej niż pieniędzy? Zdecyduje kolejność zgłoszeń. To oznacza, że pieniądze mogą trafić nie tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Trafią do tych, którzy są najszybsi. Małe powiaty odpadną.

    A skąd samorządy wiedzą, jakie linie uruchomić? Z własnych planów transportowych. Dziś takie plany muszą mieć powiaty powyżej 80 tys. mieszkańców, czyli niecała połowa, i gminy powyżej 50 tys. mieszkańców, mniejsze niekoniecznie, dlatego wiele z nich planów nie ma, a to może oznaczać, że nie zdążą z planami i pieniędzy nie dostaną, środki popłyną więc do większych powiatów. Mieszkańcy podwarszawskich gmin, choć mogliby marzyć o lepszej komunikacji, nie są nawet w połowie w tak złej sytuacji jak np. mieszkańcy województwa świętokrzyskiego. Tak to właśnie, szanowni państwo, wygląda. Dla przykładu: moja rodzinna gmina Nowy Korczyn.

    Szanowni Państwo! Klub PSL jest za rozwojem transportu lokalnego, dlatego nie będzie blokować inicjatywy. Będziemy popierać dalszą pracę nad tym projektem, ale projekt zgłoszony przez was jest ewidentnie do poprawki. Koledzy, moi przedmówcy pokazywali województwa, gdzie PKS-y zostały zlikwidowane nie tak dawno. Tak że, szanowni państwo, naprawdę weźmy się do pracy i popracujmy w komisji, bo do wieczora jest jeszcze trochę czasu. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

    (Poseł Piotr Kaleta: Wspaniale.)

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych w plikach "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień plików "cookies" może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.