Zgłoś uwagi
Twoje opinie lub sugestie

Poseł Andrzej Maciejewski - Wystąpienie z dnia 20 października 2016 roku.

Brak odpowiedniej wtyczki Adobe Flash Player

Ściągnij
2325 wyświetleń
0

Stenogram

19., 20. i 21. punkt porządku dziennego:


  19. Pierwsze czytanie przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o zasadach zwrotu niektórych należności wynikających z umów kredytu i pożyczki (druk nr 811).
  20. Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o restrukturyzacji kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty innej niż waluta polska oraz o wprowadzeniu zakazu udzielania takich kredytów (druk nr 729).
  21. Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o szczególnych zasadach restrukturyzacji walutowych kredytów mieszkaniowych w związku ze zmianą kursu walut obcych do waluty polskiej (druk nr 877).

Poseł Andrzej Maciejewski:

    Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Pochylamy się nad drukiem nr 729, drukiem, który jest dzieckiem czy dziełem środowisk obywateli, nie tylko posłów. Byliśmy tym klubem, który wsłuchał się w głos obywateli, i pochyliliśmy się nad problemem, który dotyczy ok. 500 tys. polskich rodzin.

    Proszę państwa, zanim przejdę do dokładnej analizy naszego projektu, druk nr 729, o restrukturyzacji kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty innej niż waluta polska oraz o wprowadzeniu zakazu udzielania takich kredytów, kilka bardzo prostych, acz konkretnych prawd, które trzeba odkłamać.

    Jak mawia klasyk, kłamstwo powtarzane 100 razy, staje się prawdą. Największe kłamstwo, które tutaj się pojawiało, nie tylko w tej Izbie, ale także we wcześniejszych kadencjach, w mediach, używane było przez lobbystów, przez finansjerę, to nazywanie tych kredytów kredytami walutowymi. Proszę państwa, jaki to był frank? Proszę państwa, tak wygląda frank, który dostali kredytobiorcy kredytów indeksowanych i denominowanych.

    (Poseł pokazuje banknot stuzłotowy)

    Na zdjęciu Jagiełło. Tak, to jest ten frank. I pytanie - bo dzisiaj mamy sezon na Nobla - do ekonomistów, do finansjery: Jak przewalutować słowiańskiego franka na złotówki? To jest to pytanie i główny zarzut, jaki słyszymy jako wnioskodawcy od elit finansowych, w cudzysłowie elit, bo im się wydaje, że rządzą Polską. Bo jeżeli tak wygląda frank, a to jest polski złoty, którego widzieli na oczy kredytobiorcy, i ten frank - polski złoty był wpisany w umowy, i w tym złotym były spłacane raty, to ja pytam, jak go przewalutować, jaki zastosować algorytm, jaki wzór. Jaki jeszcze przekręt fiskalny trzeba stworzyć, aby złupić obywateli za zgodą państwa polskiego? (Oklaski)

    Proszę państwa, to jest kluczowe pytanie, na które chciałbym, aby pan Balcerowicz odpowiedział ze swoją etyką, żeby odpowiedzieli bankowcy, przepraszam, banksterzy, bo nie chciałbym mylić bankowca z banksterem. To są dwie różne rzeczy. Bankowiec ma etykę, a bankster nie ma zasad. (Oklaski)

    Proszę państwa, sprawa jest bardzo prosta. Kredyt walutowy to kredyt udzielony, wypłacony i spłacony w walucie, w jakiej się go wzięło, kredyt bez żadnych przeliczeń do złotego, koniec, kropka. Jest to prosta i jasna zasada, definicja znana każdemu studentowi ekonomii. Widzę i analizuję, czytam druki, które są podpięte pod nasz druk, i jakoś dziwnym trafem żaden ekonomista, prawnik tego nie zauważył. Elementarna definicja z ekonomii pierwszego roku.

    Czym zatem jest kredyt przeciętnego nie frankowicza, proszę państwa, lecz oszukanego kredytobiorcy z wadliwą umową instrumentu pochodnego? To jest, proszę państwa, Amber Gold do kwadratu. Amber Gold to jest mały pikuś. Kredyty udzielone w tzw. frankach są kredytami złotówkowymi indeksowanymi lub denominowanymi do waluty obcej.

    I teraz, uwaga, 6 lipca 2011 r. przy okazji prac nad ustawą spreadową narodowy bank stwierdza: Należy zauważyć, że kredyt w walucie polskiej, denominowany lub indeksowany w innej walucie niż polska, jest kredytem w złotych. A więc kredyty indeksowane nie są kredytami walutowymi. Proszę państwa, Narodowy Bank Polski, rok 2011. Stanowisko KNF-u? Wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego pan Marcin Gomoła na antenie TVN24 Biznes i Świat 20 stycznia 2016 r. stwierdza: Pierwsza rzecz to uznanie, że kredyty od samego początku były kredytami złotowymi. Dziś banki domagają się franków, a nigdy franków nie wypłacały.

    Opinia rzecznika finansowego - tak na marginesie, proszę państwa, pod naszym projektem zabrakło raportu rzecznika finansowego z września 2016 r., który jest druzgocący dla banków i na podstawie którego dzisiaj sądy pierwszej instancji sprawiają łomot banksterom, a ludzie wygrywają po 2-3 latach, mają pierwsze wyroki. Ten raport nie zobaczył światła dziennego, nie został podpięty pod druk nr 729. Dlaczego? Pytanie do odpowiedzi dla wszystkich. Opinia rzecznika finansowego z dnia 7 września, którą wydał na temat umów kredytowych w pozwie zbiorowym przeciwko Bankowi BPH SA. Rzecznik stwierdza: Analiza treści umowy wskazuje, że kredyt w sensie prawa cywilnego ma charakter złotowy. Opinia rzecznika finansowego ponadto stwierdza: Co się tyczy kursów, na podstawie których ustalane są kursy kupna i sprzedaży walut - ustalane jednostronnie, proszę państwa, jeszcze raz powtarzam, jednostronnie - przez bank, na które konsument nie ma żadnego wpływu, mogą być one uznane za klauzule abuzywne. Proszę państwa, ten zwrot warto zapamiętać, a uczciwy bankier powinien go mieć - powinien on być wydrukowany i nad biurkiem zawieszony. Ryzyko po której stronie? Fakty są następujące: zaproponowana konstrukcja umowy, instrumentu jest takim dzieckiem, że tak naprawdę bank nie ponosi żadnego ryzyka, a wszystkie umowy są tak skonstruowane, że łamią zasady konstytucji, Kodeksu cywilnego, ustawy Prawo bankowe, a nawet unijne prawa konsumenckie, nie mówiąc już o trybunałach.

    Zatem czym jest kredyt indeksowany do waluty obcej - tak dla jasności? Jest to kredyt, przy którym bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy kwotę wyrażoną w polskich złotych. Po wypłaceniu kwoty kredytu - wypłata następuje w polskich złotych - bank przelicza pożyczoną kwotę po kursie kupna waluty (pamiętajmy, że to nie były tylko franki, ale też euro, dolary) i od tego momentu dług kredytobiorcy jest wyrażany w walucie obcej. Przeliczenie raty do polskiego złotego następuje na podstawie kursu sprzedaży według tabeli kursowej banku. Kredyt denominowany do waluty obcej? Jest to kredyt, w odniesieniu do którego wnioskowana kwota wyrażana jest od początku w walucie obcej na podstawie wstępnego przeliczenia wnioskowanej przez konsumenta kwoty wyrażonej w polskich złotych i szacunkowo przeliczonej do waluty. Kwota denominowana jest nieznana w chwili zawarcia umowy i konsument do samego końca nie wie, ile złotówek otrzyma. Przeliczenie startowe odbywa się według kursu kupna, a raty są przeliczane według kursu sprzedaży zgodnie z tabelą banku.

    Proszę państwa, a co na to wszystko Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów? Rok 2010 i co mamy? Klauzule niedozwolone. Dzisiaj mamy w kolekcji u pani prezes urzędu 1 tys. klauzul dotyczących banków i ubezpieczeń. My naszym drukiem pchamy palec w system, który niszczy obywateli i polskie rodziny. To nie jest tylko problem tzw. kredytów indeksowanych, denominowanych. Mówimy też o problemie ubezpieczonych, kwestiach przeróżnych kredytów, także złotówkowych. Mało kto wie, że przy kredytach złotówkowych też banki robią wiele, aby złamać prawo konsumenckie, podobnie jak przy wielu innych usługach, np. fiskalnych, także usługach telefonicznych - to jest już prawie wyprostowane - i właśnie wielu innych. Mówiąc krótko, proszę państwa, trzeba przywrócić wiarę obywateli w państwo po to, żeby (Oklaski) kolejne 2 mln ludzi nie uciekło z Polski. Dlaczego ludzie uciekają? Bo jeżeli państwo, ta Izba staje się głównym wrogiem obywatela, to gdzie mają pójść ci ludzie? Do sądu? Mogą pójść do sądu, tylko nie wiem, czy państwo wiecie, że sprawa w sądzie trwa 2-3 lata i kosztuje średnio 15-20 tys., a rodziny walczą o pieniądze na chleb i na bilet, żeby przeżyć.

    Proszę państwa, jakie są zapisy ujęte przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów? Ano przykładowo pod nr 3178 zapis: kredyt jest indeksowany do franków, dolarów, euro po przeliczeniu wypłacanej kwoty zgodnie z kursem kupna franka, dolara, euro według tabeli kursów waluty obcej. To jest wpisane do klauzul niedozwolonych. I mamy tutaj cały szereg takich zapisów. Pytanie: Dlaczego państwo polskie, skoro mamy prawodawstwo, mamy wyroki, mamy wyroki konsumenckie, tego nie realizuje? Jesteśmy naprawdę państwem fikcyjnym, teoretycznym? To zlikwidujmy urząd ochrony konkurencji, zlikwidujmy urząd rzecznika - dzisiaj trwają prace nad budżetem - kupę kasy zaoszczędzimy - skoro to, co oni robią, i tak mamy w nosie. Po co oni to robią? Robią to po to, żeby ułatwić życie obywatelom, a my traktujemy ich jak niepotrzebny, zbędny element, a pamiętajmy, że wiele sił siedzących tu w parlamencie mówi o prawodawstwie unijnym, a proszę państwa, prawodawstwo unijne w kwestiach konsumenckich jest niezwykle restrykcyjne i jednoznaczne: tam, gdzie jest prawo konsumenta, tam jest prawo rzeczy świętej. A w tym przypadku mamy ewidentne naruszenia praw konsumenckich, i to tak solenne, że paragrafy same się sypią.

    Proszę państwa, 7 września obecnego roku prezes UOKiK-u stwierdza: Klauzule, które nieprecyzyjnie wskazują przesłanki zmiany oprocentowania oraz sposób ustalania wysokości kwoty kredytu hipotecznego waloryzowanego do franka szwajcarskiego i rat kapitałowo-odsetkowych, są jakie? Niedozwolone. Tak wynika z istotnego poglądu - istotny pogląd, ważny element, który na dzisiaj funkcjonuje w polskim prawodawstwie, realizowany przez rzecznika finansowego i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów - który prezes UOKiK-u przedstawił sądowi. Sprawa dotyczyła pozwu konsumenckiego przeciwko bankowi.

    Zdaniem prezesa zakwestionowane klauzule są niedozwolone i - uwaga - nie wiążą klientów, ponieważ nie jest możliwe wykonanie umowy bez tych postanowień, może to powodować nieważność całego kontraktu - mówi wiceprezes Dorota Karczewska.

    Proszę państwa, Prawo bankowe w art. 69 ust. 2 pkt 2 stanowi, że umowa kredytowa powinna określać wprost kwotę i walutę kredytu, więc odsyłanie do bliżej nieokreślonego powiązania tabeli kursów walut, i to nie poprzez postanowienia umowy, ale przez regulaminy, powoduje poważną wadę prawną umów kredytowych. Powoduje to, że z tego punktu widzenia umowa może być także nieważna, a na pewno należy ocenić ją jako próbę obejścia Prawa bankowego, co również skutkuje nieważnością umowy.

    Bank nie przytacza ani jednego przepisu prawa, który obowiązywał w dacie udzielania kredytów i pozwalał na udzielanie kredytów indeksowanych czy denominowanych do walut obcych. Banki mają amnezję. Minęło trochę lat, 8 lat i proszę państwa, wszystkie banki mają amnezję. Nagle chyba zostały spalone archiwa, tak naprawdę nie ma nic, oni są święci.

    LIBOR czy WIBOR? Proszę państwa, przepisy prawa nie przewidują, jaka ma być stopa - LIBOR czy WIBOR - jeśli chodzi o oprocentowanie kredytu, a ustalenie oprocentowania pozostawiają tak naprawdę stronom umowy. Skoro sam bank uznał, że do kredytu złotówkowego można zaoferować stopę LIBOR, to żadne względy prawne czy ekonomiczne nie przemawiają za przyjęciem innej stawki. Sam fakt zaproponowania stawki LIBOR nie oznacza walutowego charakteru kredytu. Jest to wewnętrzna sprawa banku i skoro bank w umowie kredytowej zawarł stawkę LIBOR, to najwidoczniej uznał, że mu się to opłaca. Jeżeli decyzja była błędna z ekonomicznego punktu widzenia, to trudno oczekiwać, aby kredytobiorcy ponosili z tego tytułu konsekwencje.

    I wyroki sądowe. Proszę państwa, sprawa z sierpnia obecnego roku. Sprawa dotyczy banku Millennium. Sąd uznał, że umowa kredytu jest nieważna w całości, od początku. I co nakazał sąd? Zwrot nie tylko nadpłaty kwot indeksacyjnych, ale też jednej raty w całości, o którą powództwo w ostatniej chwili zostało rozszerzone, wraz z odsetkami. Ile do zwrotu? 100 tys. zł.

    Wyrok Sądu Najwyższego. Proszę państwa, Sąd Najwyższy 8 września 2016 r. odrzucił skargę kasacyjną mBanku. mBank przegrał w pierwszej instancji, przegrał w sądzie apelacyjnym, dziś potwierdza to Sąd Najwyższy. Uwaga: kurs franka ustalony przez bank nie wiąże kredytobiorcy, w miejsce postanowienia niedozwolonego nie można nic wpisać.

    Proszę państwa, na galerii mamy obywateli, którzy przyszli po prawo i sprawiedliwość. Ci ludzie oczekują polskiego prawa respektowanego przez tę Izbę i chcą być sprawiedliwie potraktowani.

    A jak to robią inni? Departament Sprawiedliwości USA żąda od Deutsche Banku 14 mld dolarów za brak informacji o ryzyku przy sprzedaży obligacji zabezpieczonych amerykańskich kredytów hipotecznych. Co więcej, rząd amerykański jest zdania, że bank musi ponieść karę. Co więcej, Kongres się angażuje. To się nazywa prawo i sprawiedliwość.

    Inny przypadek? Proszę bardzo. Inna branża, listopad 2014 r., koreańskie koncerny Hyundai i Kia muszą zapłacić 300 mln dolarów za nieprawidłowe informacje dotyczące emisji spalin w ich modelach. Pytam się: Czym różni się instrument fiskalny od samochodu i innych przykładów? Mam ich całą masę. Ostatni przykład Volkswagena, przykład Opla pokazują, że nie ma litości. Nie ma litości, ale to państwo musi działać. Nie fikcyjnie, nie teoretycznie, ale praktycznie.

    Proszę państwa, banki wprowadziły na polski rynek kredyty waloryzowane i indeksowane kursami walut obcych. Pozwolicie państwo, że przedstawię tutaj trochę konkretów jeszcze innych od tych przedstawionych przez rzecznika finansowego, bo mimo wszystko chciałbym po tych prawie 8 latach kłamstw i czarnego PR-u, bo chyba na to zasłużyliśmy jako obywatele, powiedzieć słowa prawdy. Proszę państwa, tak naprawdę receptą na rozwiązanie tego swoistego węzła gordyjskiego jest prawda, nie superalgorytm, nie superwzór, ale prawda. Prawda jest najlepszym rozwiązaniem tego problemu. I jeszcze prosty system, bo jak będzie bardziej skomplikowany, to na pewno będzie zakręcony i na pewno nie rozwiąże problemu. Banki wprowadziły na nasz rynek kredyty waloryzowane, indeksowane kursami walut obcych, pomimo iż rzecznik finansowy... w świetle obowiązującego wówczas prawa, tej słynnej S-ki, jak wiemy, zostało to złamane, bo w S-ce było wyraźnie wskazane, że jeżeli konsument nie miał zdolności kredytowej w złotówkach, to nikt nie miał prawa zaproponować waluty, tzw. waluty.

    Proszę państwa, tzw. kredyty walutowe stanowiły dla sektora bankowego źródło istotnych korzyści finansowych, które w pewnej mierze wynikają ze stosowania w umowach kredytowych postanowień o charakterze abuzywnym, godzących w dobre obyczaje i w rażący sposób naruszających interesy kredytobiorców, konsumentów. Mowa w szczególności o dowolności w przeliczaniu kapitału i raty kapitału po kursach ustalonych w sposób jednostronny przez banki. W niektórych bankach różnica pomiędzy kursem kupna i sprzedaży sięgała kilkunastu procent, tymczasem spready walutowe pomiędzy kursami kupna i sprzedaży w NBP wynosiły - ile? - od 1,5 do 2%.

    Żebyśmy sobie jakoś zobrazowali cały mechanizm tego swoistego przekrętu, który spowodował sztuczne, bardzo sztuczne napompowanie kont bankowych, umówmy się, że 6 kwietnia 2009 r. uruchamiamy kredyt w wysokości 300 tys. zł, waloryzowany lub indeksowany kursem franka szwajcarskiego, oprocentowany dla uproszczenia według stałego oprocentowania w wysokości 4%, 360 rat. Teraz umawiamy się, że kurs kupna franka określony przez bank w tym dniu wynosi 2,76 zł, kurs sprzedaży - 3,14 zł. Umowa kredytu przewiduje przeliczenie kwoty kredytu ze złotówek na franki po kursie kupna waluty, natomiast, uwaga, rat kapitałowo-odsetkowych - z franka na złotówki po kursie sprzedaży waluty. Już widzimy pierwszy mały myk. W wyniku przeliczenia kwoty kredytu na walutę obcą zostanie ona kredytobiorcy wystawiona jako 108 640 franków, natomiast rata - 518 franków. I teraz uwaga, zakładając również, dla uproszczenia przykładu, że kursy waluty są stałe w czasie, po przeliczeniu kwoty raty z franków na złotówki kredytobiorca byłby zobowiązany do spłaty rat w wysokości 1631 zł, ale gdyby umowa przewidywała przeliczenie kwoty ze złotówek na franki oraz kwoty rat kapitałowo-odsetkowych z franków na złotówkę po kursie sprzedaży banku, zobowiązanie kredytobiorcy wynosiłoby jedynie - ile? - 95 377 franków. Można? Zwykłe przestawienie, rata wychodzi wtedy 455 franków, przypominam - wcześniej 518 franków. Po przeliczeniu na walutę polską wychodzi 1432, czyli szybko i łatwo policzymy, że dzięki temu prostemu mechanizmowi bank miał możliwość mieć do zaoferowania klientowi ratę niższą o 200 zł albo wyższą, ale w ostateczności, proszę państwa, zakładając te same wszystkie stawki, wychodziłoby, że klient do tego kredytu dokładałby dodatkowo jeszcze 72 tys. w całym okresie 360 miesięcy.

    Z oczywistych względów zastosowane w przykładzie obliczenie zostało uproszczone, natomiast z pełną odpowiedzialnością można podkreślić, że mechanizmy przeliczania kwoty kredytów i rat kapitałowo-odsetkowych obserwowane przez rzecznika finansowego w umowach kredytów tzw. walutowych były skonstruowane w taki sposób, aby zmaksymalizować zyski banków, ponieważ nie odnosiły się one do przeliczenia jedynie kwoty kredytu oraz rat kapitałowo-odsetkowych, ale również wszelkiego rodzaju prowizji, opłat czy ubezpieczeń. Proszę państwa, pamiętajmy o tym, że banki świetnie pod to wszystko skomponowały cały system: polisolokaty, dodatkowe ubezpieczenia i wiele, wiele innych instrumentów, które powodowały, że tak naprawdę ów kredyt stawał się coraz droższy, a jednocześnie pojawiły się instrumenty, które są zakazane.

    Stosowane przez banki spready walutowe, jak również jednostronne ustalanie kursów walut oraz sposobu doboru kursów walut stosowanych do przeliczenia poszczególnych pozycji umowy kredytowej w zależności od tego, który z kursów był korzystniejszy dla kogo w banku, nie znajdowały w ocenie rzecznika finansowego uzasadnienia w przepisach prawa, na które powołują się banki, uzasadniając dopuszczalność oferowania kredytów tzw. walutowych, ponieważ opisaną konstrukcję trudno uznać za waloryzację umowną w rozumieniu Kodeku cywilnego, który zakłada, że miernik wartości, według którego ustalana będzie wysokość świadczenia, musi być jednolity i obiektywny, a zatem nie może być to jednostronne i ustalone tylko przez bank we własnym interesie. Przypominam, że każda umowa to są dwa podpisy: biorącego i dającego. Ja rozumiem, że w mediach przez 8 lat krzyczano: widziały gały, co brały, tylko jeszcze raz powtarzam, skoro widziały gały, co brały, to uczciwie powinno być też powiedziane: widziały gały, co dawały, bo były to dwa podpisy dwóch stron, które zgadzały się na pewne ustalenia. (Oklaski)

    Rzecznik finansowy, proszę państwa, w swoim raporcie stoi na stanowisku, że problem kredytów denominowanych w walutach obcych oraz indeksowanych kursem tych walut powinien zostać rozwiązany - jak? - systemowo. To jest to miejsce, dlatego tu jesteśmy. To mówi rzecznik w tym raporcie: potrzeba systemowego rozwiązania. Dlaczego? Po pierwsze, żeby nie zablokować sądów. A jak to zrobić, żeby zablokować? Ano bardzo prosto. Niech tylko procent może bardziej zamożnych kredytobiorców pójdzie do banku po dokumenty, po kopie nagrań, świadkowania, różnego rodzaju procedury, sądy szybko zostaną sparaliżowane, a bankowcy, zamiast zarabiać pieniądze, będą spędzać cały swój czas w sądach, biegając między jednym a drugim miastem. O to chodzi? Chyba nikomu na tym nie zależy - ani nam, jako wnioskodawcom, ani państwu, bo nikt nie chce skrzywdzić banków, zresztą one i tak nie dadzą się skrzywdzić. One nie dadzą się skrzywdzić i państwo dobrze o tym wiecie. Rzecz jest w tym, abyśmy zaczęli mówić prawdę i stawiali sprawy jednoznacznie, bo jeżeli to jest frank (Poseł pokazuje banknot), ciągle wracam do klasyka, to jeszcze raz powtarzam, jak go przewalutować? Panie ministrze, pytanie do ministra finansów, jak go przewalutować? Jeżeli ktoś mówi, że to jest 40 mld, to pytam - może pomniejszone o ewentualne zyski z przekrętu, może tak?

    Nasz projekt, projekt z druku nr 729, to nie jest projekt żebraniny o łaskę, to nie jest projekt mówienia o tym, że cwaniacy chcą od frajerów pieniędzy. To jest projekt, w którym obywatele domagają się przestrzegania prawa, poszanowania prawa i traktowania ich jako podmiotu, a nie przedmiotu. Ten projekt, więcej, jest kołem ratunkowym. Dla kogo? Dla banków. Ten projekt ratuje skórę banków przed totalnym złojeniem jej przez kancelarie, które jeszcze dodatkowo mogą na tym zarobić. Dzisiaj furtki zostały otwarte. Rzecz w tym, żeby tym projektem, może hurtowo, tak ładnie mówiąc, przywrócić obywatelom wiarę w państwo, a jednocześnie pokazać instytucjom, nie tylko bankowym, mówimy o wszystkich instytucjach finansowych, ubezpieczeniowych, że Polska przestałą być kolonią finansową, że Polska jest krajem, gdzie państwo, Sejm, rząd będą na serio traktować obywateli i ich prawa, że nie pozwolimy na drenowanie naszego rynku.

    Ostatnio słyszałem, że pan Balcerowicz mówi o etyce. Pytam w takim razie, dlaczego pan Balcerowicz z tą etyką i formułą nie pojedzie na Zachód, do państw unijnych. Oni tego nie zrobią, bo oni swoje kary już popłacili. Dzisiaj kończą interesy w Europie Środkowo-Wschodniej, a obecnie eldorado mają na Ukrainie i w Rosji. Dalej, żadna spółka, która jest w Polsce, a jest ok. ośmiu banków na ponad 30... Już powolutku się wykręcają, wiedzą, że eldorado finansowe się skończyło. Czas tłustych kocurów minął. (Oklaski) Będzie trzeba usiąść i uczciwie powiedzieć, że etyka bankowca jest tak samo święta jak etyka kupca, etyka polityka, etyka urzędnika, lekarza, że obywatel ma prawo jako konsument, jako Polak, mieć świadomość tego, że nie jest sam, bo inaczej znowu 2 mln obywateli pojedzie w inną stronę. Kto tu zostanie, proszę państwa?

    Pamiętajmy jeszcze o jednej rzeczy w tym kole ratunkowym - dzisiaj banki same sobie podcinają gałąź, na której siedzą. Ta gałąź nazywa się wiarygodność. Jeżeli mamy 500 tys. rodzin i w tych rodzinach mówi się dzieciom: Synek, żaden kredyt, żaden bank, to jak te banki chcą funkcjonować, proszę państwa? Jak chcą żyć? Z czego chcą żyć? Banki żyją z kredytów, z lokat. Dzisiaj największym zagrożeniem dla systemu bankowego nie jest Sejm, nie jest druk nr 729. Banki same dla siebie są zagrożeniem, ich chciwość, nie uczciwość, ich chciwość, która nie zna granic. To nie jest sztuka pompować, proszę państwa, i ciągnąć fikcyjny pieniądz, pieniądz, który nie istnieje. Proszę państwa, wszystkie instytucje fiskalne, łącznie z centralnym bankiem Szwajcarii, potwierdzają, mówią: Nie było żadnych ruchów walutowych na rynku. Nie było. Czy ktoś tego nie słyszał? Jest cisza, jest na to zgoda. Dlaczego polski Sejm milczy, kiedy kłamią w mediach, bo lobbyści, bo finansjera, reklamami kupili to sobie?

    Skoro na rynkach walutowych nie było żadnego ruchu, nie było żadnego przemiału walut, dlaczego pozwalamy drenować polskich obywateli, polskie rodziny? One potem trafiają, proszę państwa, tutaj i płaczą, że muszą zebrać na chleb, na czynsz, bo jeżeli to jest frank, to wszyscy jesteśmy frankowcami, bo tę walutę wszyscy mamy w naszych portfelach, tzn. że to system naczyń połączonych i problem 2 mln osób i tak wszyscy odczuwamy. Czy to jest załatwione, czy nie, i tak my za to płacimy, to koszt cwaniactwa finansjery i lobbystów. Czas nazwać rzecz po imieniu.

    Nasz projekt z druku nr 729 jest banalnie prosty, bo opiera się na prawdzie. Jeżeli to była złotówka, to nie ma co przewalutowywać. Czas, aby banki z klientami usiadły i spojrzały w dokumenty, ile konkretnie poszło złotówek, ile zostało wziętych. Mamy WIBOR, mamy oprocentowanie, nikt nie mówi w tym projekcie, że trzeba zerwać kredyty. Tu jest zapisane: restrukturyzacja. Czy ktoś tego nie widzi? Czy naprawdę banki nie widzą w tym interesu? Przecież one ciągle mają szansę utrzymać klienta, klienta, który chce jeszcze płacić za to kasę.

    Proszę państwa, gdy słyszę, że my tym projektem zrujnujemy bankowy system w Polsce, to pytam, jak głęboka i wielka jest ta chciwość. Przecież one na tym totalnie zarobiły. Czy państwo wiecie, po jakich cenach hurtowniom komorniczym są sprzedawane te wierzytelności, długi z hipotek? Na pewno nie za 100%.

    (Głos z sali: 30%.)

    Proste? To gdzie te straty? To gdzie te straty?! To niech oddadzą oni tym ludziom za 30% to, co zostało do spłaty. Nie prościej usiąść z konsumentem i porozmawiać? Nie prościej obywatelom przewrócić godność, spokojny sen? Proszę państwa, ja sięgnąłem do statystyk. Dzisiaj w Polsce rocznie 7 tys. osób popełnia samobójstwo, 14 tys. siedzi w psychiatryku. Wszystkie firmy farmaceutyczne biją rekordy w sprzedaży środków uspokajających, antydepresantów. To jest z bogactwa i dobrodziejstwa? Wzrost 100-procentowy liczby upadłości konsumenckiej to nie jest kwestia kredytu na telewizor. Proszę państwa, popatrzmy na rodzinę i na Polaków na serio. Potraktujmy ich wreszcie na serio, pochylmy się nad tymi tematami. Ja nie mówię, że to nie będzie bolało, bo wielu osobom, kiedy się usiądzie i to policzy, wyjdzie, że mają jeszcze wiele do spłacania, niektórym wyjdzie, że mają nadpłatę, innym może wyjść, że mają już to spłacone. Ale, proszę państwa, wtedy skończy się zabawa w trzy kubki, bo to, co dzisiaj mają ci ludzie, to jest gra w trzy kubki. Stara zasada udzielania kredytu mówi wyraźnie: jeśli wziąłem 100 zł kwoty kapitału, to ma bank prawo dorzucić marżę, prowizję, ale nie może być tak, że każdego dnia kwota kapitału jest inna. Przy tych kredytach tak jest, co powoduje, że tak naprawdę taki kredyt jest nie do spłacenia, bo ta kwota kapitału będzie za każdym razem inna, będzie zmienna. Na tym polega przekleństwo tego instrumentu, sytuacji, w którą zostało wpędzonych 500 tys. polskich rodzin. I to nie jest, proszę państwa, cwaniactwo. To jest mechanizm, który został nam zaszczepiony jak swoisty rak. Jeszcze raz powtarzam: wszyscy jesteśmy frankowiczami. To jest rak, ten rak zżera nas jako społeczeństwo. Ten rak powoduje, że naprawdę ci ludzie siedzący tu, na galerii, mają różne myśli. Ja zapytałem o statystyki, o to, jak u nich to wygląda odnośnie do tych nieszczęść, i mi powiedziano: Panie pośle, pan niech spyta, ilu udało się uratować, ilu udało się podnieść. Ci ludzie dzisiaj działają jako grupy wsparcia, żeby się po prostu nie powiesić. Tak to dzisiaj wygląda. Proszę państwa, czas złamać kręgosłup systemowi, który niszczy obywateli. Ten projekt właśnie po to jest. To jest pierwszy krok. A tak samo jest z polisolokatami, które już dzisiaj widać, że są ewidentnym naruszeniem zasad. Już ta tama pęka. Takich problemów jest cała masa, proszę państwa. I to się będzie nazywało niepodległością. Ale żeby podjąć takie decyzje, trzeba być wolnym, bo tylko człowiek wolny nie boi się podejmować trudnych, ale ważnych i słusznych decyzji. Proszę państwa o to, aby się pochylić nad naszym wnioskiem. (Oklaski)

    (Posłowie Klubu Poselskiego Kukiz’15 wstają)

    Proszę, abyśmy zrobili porządek w Polsce i przywrócili państwo polskie obywatelom. Dziękuję. (Oklaski)

Czytaj więcej

Umieść film na stronie
Oceń posła
Ocena
4
Pozycja w rankingu:
65
Liczba głosów: 220
Pliki cookies w naszym serwisie
Informacji zarejestrowanych w plikach "cookies" używamy m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Możesz zmienić ustawienia dotyczące "cookies" w swojej przeglądarce internetowej. Jeżeli pozostawisz te ustawienia bez zmian pliki cookies zostaną zapisane w pamięci urządzenia. Zmiana ustawień plików "cookies" może ograniczyć funkcjonalność serwisu.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.